Transandino na Żubroffce

Posted in Film on grudzień 3rd, 2011 by admin – Be the first to comment

Nasz film wystartuje w konkursie Międzynarodowego Festiwalu Filmów Krótkometrażowych ŻUBROFFKA.

Szósta edycja festiwalu odbędzie się w dniach 7 – 11 grudnia 2011 w Białymstoku i na Podlasiu. Organizator, Białostocki Ośrodek Kultury – DKF „GAG”, zadbał, aby było to prawdziwe święto światowego kina, krótkich form filmowych oraz dobrej muzyki. W pięciu sekcjach konkursowych zaprezentowanych zostanie 89 filmów z 23 krajów. Dodatkowo odbędą się prezentacje filmów krótkometrażowych z festiwali z całego świata, pokaz filmów Charliego Chaplina z muzyką na żywo, koncerty.

Zapraszamy na Podlasie, do krainy Żubra i filmu!

O Peru w TV Edusat

Posted in Patronaty on listopad 25th, 2011 by admin – Be the first to comment

W ten weekend w telewizji Edusat swoją premierę będzie miał nowy odcinek programu podróżniczego “Klub backpackera”. Odcinek ten dotyczy Peru i gości podróżników, którzy odwiedzili ten kraj, m.in. Joannę Chrzanowską, która opowiada o projekcie Transandino!

Pierwsza część odcinka o Peru transmitowana będzie w sobotę, 26 listopada, o godzinie 20, a druga dzień później, w niedzielę, o godzinie 20:15.

Gorąco zapraszamy do obejrzenia!

Edusat to polskojęzyczna edukacyjna telewizja satelitarna. Oglądać ją można dzięki platformom cyfrowym oraz odbiornikom FTA. Wykaz kanałów na których można ją złapać dostępny jest tutaj. Stację oglądać można również online, na stronie www.edusat.pl.

Ponadto już niedługo odcinek o Peru dostępny będzie do obejrzenia po bezpośrednim kliknięciu na stronie Edusat w zakładce Podróże > Klub Backpackera. Poinformujemy Was jeszcze zaraz po tym jak zostanie tam opublikowany.

Transandino na Euroshorts 2011 w Gdańsku

Posted in Film on listopad 10th, 2011 by admin – Be the first to comment

Z przyjemnością informujemy, że nasz film zakwalifikował się do udziału w konkursie festiwalu Euroshorts 2011. Impreza, której celem jest prezentacja polskich i zagranicznych filmów krótkometrażowych, odbędzie się w Gdańsku w dniach 21-27 listopada br.

Transandino będzie można obejrzeć we wtorek, 22 listopada, w wieczornym bloku filmów dokumentalnych.

Pokaz w Rzeszowie

Posted in Film, Patronaty, Wyprawa on październik 15th, 2011 by admin – Komentarze są wyłączone

21 października (piatek) o godz. 20 w Remont Pub w Rzeszowie zapraszamy na pokaz filmu Transandino i prezentację zdjęć z podróży po Peru.

Remont Pub, ul. Mochnackiego 23, Rzeszów

Transandino na Repefene

Posted in Film on październik 13th, 2011 by admin – Be the first to comment

Nasz film został zakwalifikowany do części konkursowej X edycji Rybnickich Prezentacji Filmu Niezależnego “RePeFeNe 2011“. Festiwal odbywa się w dniach 18-23 października br. Transandino zostanie pokazane w ramach pierwszego bloku konkursowego, w piątek, 21 października, w Domu Kultury Chwałowice (Rybnik-Chwałowice, ul. 1 Maja 91B).

Transandino na Okiem Młodych w Świdnicy

Posted in Film on październik 7th, 2011 by admin – Komentarze są wyłączone

Festiwal Filmów Dokumentalnych „Okiem Młodych” w Świdnicy to impreza, której celem jest prezentacja krótkometrażowego kina dokumentalnego autorstwa młodych twórców filmowych, zarówno profesjonalistów, studentów szkół filmowych, jak i osób bez wykształcenia filmowego.

Impreza odbywa się w Świdnicy w dniach 14-16 października 2011. Nasz film zostanie pokazany w Kinie Gdynia w sobotę, 15.10., w czasie bloku filmów rozpoczynającego się o godzinie 17.45.

Program festiwalu tutaj.

29. Taco z dużą ilością składników

Posted in Wyprawa on wrzesień 16th, 2011 by Kasper – Komentarze są wyłączone

Niedługo minie rok od mojego powrotu z Meksyku. W międzyczasie udało mi się opublikować na tym blogu relacje z pozostałych z odwiedzonych przeze mnie państw i miast – nie opisałem tylko Mexico City. Ale nigdy nie jest na to za późno. Obraz tego miasta wciąż jest we mnie żywy, postanowiłem więc nadrobić zaległość. W ten sposób, choć z opóźnieniem, blog zostaje „dokończony”. Niniejszy tekst kończy cykl reportaży dla których m.in. powstał. Mam nadzieję, że zajrzy tutaj jeszcze niejeden czytelnik. Być może nasze relacje posłużą komuś jako wskazówka w jego własnej podróży? Oczywiście to nie jest nasz ostatni wpis. Strona wciąż będzie pełnić rolę źródła informacji o tym, co się dzieje z naszym projektem – dowiecie się kiedy i gdzie prezentujemy naszą podróż, poznacie daty i miejsca pokazów naszego filmu. Bądźcie z nami!
Kasper

Oficjalnie „Ciudad de México” lub „Distrito Federal”, przez samych Meksykańczyków nazywane jest najczęściej „D.F.” („de efe”), a jego mieszkańcy – „Defeños”.

Meksyk jest jednym z największych miast świata. Mieszka tu 9 mln ludzi. Pod względem wielkości aglomeracja plasuje się w pierwszej piątce na świecie, a zamieszkany przez 21 mln osób obszar metropolitalny wielkością ustępuje właściwie tylko Tokio i Seulowi. Wydaje się, że takiego molocha trudno zorganizować. Ale tak jak wiele innych olbrzymich miast świata, również Meksyk pod tym względem mnie zaskoczył. Wjazd do centrum trwał co prawda godzinę czy dwie, ale to chyba i tak krótko… No i ograniczył się do właściwie jednej tylko ulicy. Choć była pełna pojazdów, ruch na niej był raczej płynny. Strach pomyśleć, co by było, gdyby z każdej strony miała mniej o na przykład cztery pasy… Albo pięć… Ile pasów miała ogółem, spytacie? Cóż. Nie zliczyłem…

Wielkość Mexico City widoczna jest na każdym kroku. Patrząc na mapę, trudno uwierzyć w jej skalę. Już plan samego tylko „historycznego centrum” zdumiewa wielością ulic i wielkością placów. Ilość i długość linii metra również daje do myślenia.

Za jakiegoś powodu, w wielu miejscach szerokie ulice, nad którymi górują piękne, wysokie kamienice, przypomniały mi Londyn. Ilość i jakość muzeów, przybytków kulturalnych i różnych sklepów również. Meksyk to jednak miasto wielkich kontrastów. Kilka przecznic od wspaniale odrestaurowanych zabytków trafia się na zaśmiecone ulice, zatłoczone targowiska pełne różności, alejki tanich knajpek o niezbyt dobrych warunkach sanitarnych. A kawałek dalej znajduje się dzielnica biznesowa, nad którą górują szklane wieżowce i która pełna jest zabieganych mężczyzn w skrojonych na miarę garniturach.

Trzy dni, które dane mi było spędzić w stolicy Meksyku, przeznaczyłem m.in. na przejście spacerem centrum miasta. Ale jakie ono jest ogromne! Jako punkt orientacyjny obrałem zócalo, czyli główny plac miasta, a kluczem „strategii zwiedzania” uczyniłem kierunki geograficzne. Pierwszego dnia zwiedziłem uliczki leżące po północnej stronie placu. Nie wszystkie jednak – drugiego dnia musiałem więc tamten spacer dokończyć i dopiero wtedy przyszła pora na atrakcje zachodniej części centrum. Trzeciego, ostatniego, dnia musiałem się spieszyć, żeby zdążyć obskoczyć ulice położone na południe i na wschód od zócalo. Oczywiście nie zdążyłem zobaczyć większości rzeczy, które chciałem. A mówimy tylko o ścisłym centrum!

Ilość zabytkowych kościołów, muzeów, ciekawych targowisk, restauracji, sprawia, że w moich oczach Meksyk to jedna z najważniejszych i najciekawszych metropolii naszej planety. Powodów jest wiele, ale przyznam, że miłość do meksykańskiej kuchni to na pewno jeden z najważniejszych.

Wielka jest rozpiętość atrakcji kulturalnych oferowanych przez to miejsce. Kultura jest tu na każdym kroku! Meksykańska ulica to przeplataniec kultury i popkultury, kultury elitarnej i masowej, kolonialnej i azteckiej, oficjalnej i podziemnej. Zwiedzamy azteckie ruiny, by po chwili znaleźć się na placu, na który cień rzucają olbrzymie kolonialne kamienice i kościoły. Wychodząc ze wspaniałego muzeum sztuki współczesnej wracamy na ulicę pełną kiosków i stoisk obłożonych komiksami pulp fiction, pełnymi treści balansujących na granicy dobrego i złego smaku. Są wśród nich westerny, romanse, horrory, komiksy komediowe i pornograficzne, opowieści o policjantach i o zapaśnikach. Co najciekawsze nie są to tylko najnowsze numery – niektóre książeczki liczą sobie kilka dekad, a wciąż leżą tu ich całe stosy i są kupowane. A za rogiem, jakby dla kontrastu, sklepy z dewocjonaliami pękają w szwach od krucyfiksów, figurek Matki Boskiej, świętych obrazków. W dzielnicy biznesowej na otoczoną szklanymi wieżowcami, pełną samochodów szeroką ulicę spoglądają dumnie olbrzymie pomniki azteckich królów. Zaraz za wielkim i wspaniałym budynkiem pałacu sztuk pięknych (Palacio de Bellas Artes) widzimy mury zamalowane graffiti. Miasto jest go pełne. Niektóre malunki są wulgarne i prymitywne, ale ogromna ich część zdumiewa jakością i wyobraźnią twórców. Prace te, pełne dziwacznych stworzeń, zaskakujące pomysłami graficznymi i błyskotliwym zastosowaniem kolorów, stanowią w istocie wspaniałą kontynuację długiej i pięknej tradycji meksykańskiego muralismo (Diego Rivera, José Orozco).

Już samo serce miasta, zócalo, stanowi intrygujacy miks, świadectwo bogatej i dramatycznej historii tej części świata. Oficjalnie zwany Plaza de la Constitución, wielkością ustępuje tylko moskiewskiemu Placowi Czerwonemu i Tiananmen w Pekinie. Góruje nad nim olbrzymia Katedra Metropolitalna – największa i najstarsza w Nowym Świecie. Zaraz obok znajdują się ruiny Azteckiej świątyni, zwanej dziś Templo Mayor. W czasach prekolumbijskich budynek ten stał w samym środku Tenochtitlán – stolicy państwa Azteków. Miasto to zostało założone w 1325 roku i szybko stało się największym na kontynencie. W momencie przybycia Hiszpanów do Mezoameryki mieszkało tu 200 tys. ludzi. Gdy w 1521 roku Hernán Cortés kazał zrównać z ziemią podbite miasto, na jego zgliszczach zbudowano Meksyk. Kamienie pozostałe po zniszczeniu Templo Mayor zostały użyte do budowy katolickiej katedry – pierwszy kamień położył podobno osobiście sam Cortés. To, że dziś możemy podziwiać fragmenty dawnej Azteckiej świątyni, jest wynikiem XX-wiecznych prac archeologicznych. Żeby odsłonić resztki tej budowli, trzeba było zniszczyć 13 budynków stojących na jej miejscu. Uczyniono to pod koniec lat 70. Aztekowie raz na jakiś czas przebudowywali swoje świątynie – jedną piramidę zabudowywali kolejną, większą. I mimo że konkwistadorzy zniszczyli Templo Mayor, ostały się jej podwaliny – dziś oglądać możemy fragmenty ścian tych dawnych „warstw”. W znajdującym się obok świetnym muzeum obejrzeć można tysiące obiektów znalezionych podczas wykopalisk.

W mieście Meksyk kolejny raz skorzystałem z dobrodziejstw couchsurfingu. W trakcie pobytu w D.F. mieszkałem bowiem u poznanej przez internet Yunuen. Dziewczyna aktualnie mieszka z rodzicami, ale ma też własne mieszkanie. Jeszcze nie do końca umeblowane i wyposażone, gotowe jest już jednak do użytku i Yunuen pozwala w nim mieszkać osobom z couchsurfingu. Tak więc na pełne trzy dni dostałem klucze do własnego lokum z dwoma pokojami, wygodnym łóżkiem, dwoma łazienkami, kuchnią i telewizorem z DVD. Położone w spokojnej i przyjaznej dzielnicy, stosunkowo niedaleko metra, okazało się dla mnie miejscem idealnym do odpoczynku i jako baza wypadowa do centrum. Przy butelce tequili Yunuen udzieliła mi wielu pomocnych rad – jak poruszać się po mieście i co zobaczyć. Przyniosła mi też tortille, kwiaty dyni i czarny sos mole. Ten ostatni odgrzaliśmy z kurczakiem (ależ wyborne jest to danie!). Następnego dnia wielką przyjemnością było wstać rano, we „własnym”, pustym mieszkaniu i zrobić sobie na śniadanie quesadillas z kwiatami dyni. Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, czy warto mieć konto na couchsurfingu? Jak by tego było mało, Yunuen pożyczyła mi mały aparat fotograficzny. Przez ostatnie trzy dni mojej wyprawy nie byłem już więc skazany na kamerę telefonu komórkowego!

Jednego wieczora moja gospodyni zabrała mnie na mecz lucha libre. Znane mi z filmów z lat 50. i 60. zjawisko jest jedną z prawdziwych perełek meksykańskiej (pop)kultury. Nie mogłem sobie odmówić takiej gratki. Spektakl składa się z kilku walk, z których ostania jest clue wieczoru. Podczas każdej na ring wychodzi dwójka zapaśników lub dwie drużyny. Jedna ze stron jest „tą dobrą”, a druga – „złą”. Pozytwyni zawodnicy zwani są técnicos, a ich wrogowie – rudos. Widownia podzielona jest na kibiców jednych i drugich, przekrzykujących się przez cały czas wyzwiskami. I mimo że zwyciężyć muszą ci „dobrzy”, miłośnicy ich przeciwników nie ustają w dopingu i mają z tego ogromną frajdę. Niektórzy z zapaśników noszą kolorowe maski, których zdjęcie było by dla nich hańbą i porażką. Inni (z reguły rudos) mają włosy długie do pasa.

Największą, finalną atrakcją tego wieczoru była walka dwóch zespołów złożonych z trzech zawodników. Felino, Rey Bucanero i Negro Casas walczyli jako rudos przeciwko zamaskowanej trójce: Máscara Dorada, La Máscara i Místico. Ten ostatni jest największą gwiazdą meksykańskiego wrestlingu ostatnich lat, tak więc mimo że nie był to ważny mecz, to mogę się pochwalić że widziałem wielkiego luchadora w akcji.

Na początku zapaśnicy wkroczyli na ring wśród fanfar i w deszczu konfetii. Najpierw técnicos – w blasku reflektorów i na tle pompatycznej muzyki. Później oświetlenie stało się mroczniejsze, z głośników zabrzmiał złowieszczy metal i na arenę wkroczyli rudos – krzycząc, skacząc, śmiejąc się. Drużynie towarzyszyła cycata dziewczyna (partnerka jednego z wojowników) i przaśny karzeł w śmiesznej pelerynce. Jeden z wojowników wskoczył na podporę w narożniku ringu, ustawił się twarzą do kibiców técnicos i zaczął wywijać długimi, czarnymi kędziorami i krzyczeć wyzwiska w ich kierunku, liżąc przy tym swoje pachy. W czasie walki ubrani na czarno rudos posuwają się do kantów i gry niefair. Zdarza im się uderzyć arbitra, kopnąć przeciwnika w krocze, dusić za szyję. Karzeł, trochę pełniący rolę maskotki, a trochę jakby menadżera złoczyńców, czasami wskakiwał na deski i uderzał nieświadomych wrogów w plecy. „Dziewczyna”, cały czas stojąca poza ringiem i dopingująca swojego pupila (raz na jakiś czas schodzacego na dół, by ją chwilę poobściskiwać) w którymś momencie wyjęła skądś wielką patelnię, wskoczyła na liny i zdzieliła nią jednego z técnicos. „Dobrzy” wojownicy nie są do końca tacy dobrzy i szlachetni – wkurzeni sytuacją, zamienili się w damskich bokserów i spuścili złej pannie porządne manto. Doigrał się także karzeł. Dostał kilka potężnych kopnięć w brzuch, po czym jeden z zapaśników uniósł go niczym sztangę i posłał w powietrze, przerzucając przez liny ringu tak, że biedaczysko spadł na głowy siedzącej w pierwszych rzędach publiczności… Ja siedziałem w tańszym sektorze, daleko od ringu, za kratą. Ale jak widać te droższe miejsca rzeczywiście zapewniają widzom więcej wrażeń!

Niektóre pojedyncze rundy, a nawet całe pojedynki, wygrywane były przez tych „złych”, ale bilans końcowy walki finałowej mógł być tylko jeden: drużyna Místico pokonała przeciwników i wśród wiwatów i gwizdów zeszła, a raczej spełzła z ringu – zwycięstwo nie przyszło bowiem łatwo i wojownicy schodzili z areny poobijani, kuśtykając (wspaniale nieudolna jest ich gra aktorska).

Przed stadionem rozstawione były stoiska z koszulkami z zapaśnikami i całą gamą masek. Do kupienia są też figurki i breloczki z idolami meksykańczyków.

Szkoda, że większość turystów przywozi z Meksyku wielkie sombrero i butelkę tequili. Meksykańska kultura oferuje o wiele więcej. Dlaczego jako pamiątki z podróży nie kupić maski luchadora?

Peronu Czwartego konkurs na reportaż

Posted in Patronaty on wrzesień 15th, 2011 by admin – Be the first to comment

Portal Peron4.pl oraz Oficyna Wydawnicza Mercator organizują konkurs na reportaż podróżniczy.

Prace zgłaszać można do 31 października 2011. Nagrodą główną w konkursie będzie możliwość wydania reportażu jako rozdziału książki.

Poszukiwane są historie niebanalne, pokazujące to, co jest nieoczywiste na pierwszy rzut oka, prezentujące rzeczy znane w sposób zaskakujący, odkrywających to, co czeka na podróżników poza utartymi szlakami.

Szczegóły tutaj.

Po pokazie

Posted in Film on lipiec 17th, 2011 by admin – Komentarze są wyłączone

Na kolejnym pokazie filmu Transandino kino pękało w szwach, wejściówki ponownie rozeszły się w kilka minut po otworzeniu kasy. Dziękujemy za zainteresowanie naszym projektem i za wszystkie ciepłe słowa.

Szczególne podziękowania dla naszych prelegentów, dr Danuty Bartkowiak i Kajetana Pyrzyńskiego oraz dla Macieja i pracowników kina Muza i kawiarni Muza Art Cafe.



Kolejny pokaz filmu Transandino

Posted in Film on lipiec 4th, 2011 by admin – Be the first to comment

W związku z ogromnym zainteresowaniem naszym czerwcowym wydarzeniem organizujemy powtórkę. Kolejny pokaz filmu Transandino odbędzie się 14 lipca o godzinie 20.00. Oczywiście w poznańskim kinie Muza. Projekcja połączona będzie z prelekcjami na temat Centralnej Kolei Transandyjskiej i jej konstruktora, Ernesta Malinowskiego. Będzie można również oglądać wystawę fotografii dokumentującą podróż Koleją Transandyjską.

Słowo wstępne wygłosi Konsul Honorowy Republiki Peru – Kajetan Pyrzyński, a postać słynnego polskiego inżyniera przybliży jego biografka, dr Danuta Bartkowiak.

Bezpłatne wejściówki będą dostępne w kasie Kina godzinę przed seansem!