Patronaty

Konkurs Fjord Nansen „Miej dzikość w sercu na co dzień!”

Posted in Patronaty on lipiec 31st, 2013 by admin – Komentarze są wyłączone

Połączenie pasji outdoorowej oraz codziennych obowiązków zawodowych i rodzinnych nie jest łatwe i wymaga pomysłowości. Masz swoją receptę na nietypową aktywność, którą realizujesz w pracujący dzień lub w weekendy? Wstajesz wcześnie rano, żeby przed założeniem krawatu popływać kajakiem? Zjeżdżasz na nartach z torbą na zakupy na plecach, przywożąc do domu świeże bułki?

Podziel się swoimi sposobami na odjechaną i odważną aktywność!

Od 1 lipca do 30 września przyjmowane są zgłoszenia do konkursu, a od 20 października do 15 listopada 2013 odbędzie się głosowanie publiczności oraz obrady Jury. Zwycięzcy zostaną wyłonieni w dwóch kategoriach niezależnie. Dodatkowo wśród wszystkich nadesłanych i zakwalifikowanych do konkursu zgłoszeń rozlosowane zostaną nagrody. Łączna pula nagród – 10 000zł!

Więcej szczegółów na www.fjordnansen.pl

O Peru w TV Edusat

Posted in Patronaty on listopad 25th, 2011 by admin – Be the first to comment

W ten weekend w telewizji Edusat swoją premierę będzie miał nowy odcinek programu podróżniczego “Klub backpackera”. Odcinek ten dotyczy Peru i gości podróżników, którzy odwiedzili ten kraj, m.in. Joannę Chrzanowską, która opowiada o projekcie Transandino!

Pierwsza część odcinka o Peru transmitowana będzie w sobotę, 26 listopada, o godzinie 20, a druga dzień później, w niedzielę, o godzinie 20:15.

Gorąco zapraszamy do obejrzenia!

Edusat to polskojęzyczna edukacyjna telewizja satelitarna. Oglądać ją można dzięki platformom cyfrowym oraz odbiornikom FTA. Wykaz kanałów na których można ją złapać dostępny jest tutaj. Stację oglądać można również online, na stronie www.edusat.pl.

Ponadto już niedługo odcinek o Peru dostępny będzie do obejrzenia po bezpośrednim kliknięciu na stronie Edusat w zakładce Podróże > Klub Backpackera. Poinformujemy Was jeszcze zaraz po tym jak zostanie tam opublikowany.

Pokaz w Rzeszowie

Posted in Film, Patronaty, Wyprawa on październik 15th, 2011 by admin – Komentarze są wyłączone

21 października (piatek) o godz. 20 w Remont Pub w Rzeszowie zapraszamy na pokaz filmu Transandino i prezentację zdjęć z podróży po Peru.

Remont Pub, ul. Mochnackiego 23, Rzeszów

Peronu Czwartego konkurs na reportaż

Posted in Patronaty on wrzesień 15th, 2011 by admin – Be the first to comment

Portal Peron4.pl oraz Oficyna Wydawnicza Mercator organizują konkurs na reportaż podróżniczy.

Prace zgłaszać można do 31 października 2011. Nagrodą główną w konkursie będzie możliwość wydania reportażu jako rozdziału książki.

Poszukiwane są historie niebanalne, pokazujące to, co jest nieoczywiste na pierwszy rzut oka, prezentujące rzeczy znane w sposób zaskakujący, odkrywających to, co czeka na podróżników poza utartymi szlakami.

Szczegóły tutaj.

Artykuł w Echo Miasta Poznań

Posted in Patronaty on lipiec 4th, 2011 by admin – Komentarze są wyłączone

W poniedziałkowym wydaniu Echo Miasta Poznań, znajdziecie artykuł o naszej wyprawie. Zapraszamy do lektury.

Nowy Traveler już w kioskach

Posted in Patronaty on czerwiec 8th, 2011 by admin – Be the first to comment

Spieszymy donieść, że w kioskach dostępny jest już czerwcowy numer czasopisma Traveler. Polecamy!

Premiera “Transandino” 16 czerwca!!

Posted in Film, Patronaty, Wyprawa on maj 17th, 2011 by admin – Komentarze są wyłączone

16 czerwca o godzinie 20:00, w poznańskim kinie Muza, odbędzie się wydarzenie obejmujące pokaz filmu „Transandino”, prelekcje na temat Centralnej Kolei Transandyjskiej i jej konstruktora Ernesta Malinowskiego i oraz wernisaż wystawy fotografii z podróży po Peru.

Słowo wstępne wygłosi Konsul Honorowy Republiki Peru – Kajetan Pyrzyński , a postać słynnego polskiego inżyniera przybliży jego biografka, dr Danuta Bartkowiak. Ryszard Pyssa, dyrektor poznańskiego Zespołu Szkół Komunikacji, opowie o arcydziele techniki inżynierskiej jakim jest Kolej Transandyjska.

Wstęp wolny!
Serdecznie zapraszamy!

Travelery 2010 rozdane

Posted in Patronaty, Wyprawa on kwiecień 10th, 2011 by admin – Be the first to comment

Bardzo dziękujemy za Wasze wsparcie i smsy. Pomimo starań, nie udało się nam zdobyć tego wyróżnienia. Tutaj znajduje się lista tych, który dostali nagrody w poszczególnych kategoriach.

Prezentacja na Włóczykiju w Gryfinie

Posted in Patronaty on luty 19th, 2011 by admin – Be the first to comment

Czwartego marca pojawimy się w Gryfinie, gdzie na festiwalu Włóczykij przedstawimy projekt Transandino. Opowiemy o naszej podróży po Peru i o pracy nad filmem.

Na przebogaty program Gryfińskiego Festiwalu Miejsc i Podróży Włóczykij składają się spotkania z podróżnikami połączone z prezentacjami ich wypraw, a także przegląd pełnometrażowych filmów z odległych zakątków świata (z dużą sekcją filmów Wernera Herzoga). Pośród wydarzeń towarzyszących znajdziemy również degustacje potraw “kuchni świata”, koncerty, wystawy, Bal Włóczykija i rajdy na orientację.
Festiwal odbędzie się w Gryfinie koło Szczecina i okolicach (także po stronie niemieckiej) i trwać będzie aż 11 dni. Zaplanowano blisko sto wydarzeń! W ubiegłorocznej edycji uczestniczyło kilkanaście tysięcy widzów. To czyni Włóczykija jedną z największych imprez podróżniczych, nie tylko w Polsce.

Nasza prezentacja odbędzie się 04.03.2011 o godzinie 21:00 w Gryfińskim Domu Kultury.

Więcej informacji na http://wloczykij.com/

23. Granada

Posted in Patronaty on luty 15th, 2011 by Kasper – Be the first to comment

Oglądam wspaniały widok rozpościerający się za oknem pędzącego autobusu: dwa wulkany wyrastają z jeziora Nikaragua, tworząc wyspę Omepete. Wyższy z nich, sięgający tysiąca sześciuset metrów ponad taflę wody Concepción, jest jednym z najbardziej aktywnych w kraju, Maderas, niższy, budzi się nieco rzadziej…

Zachodnie wybrzeże Nikaragui stanowi żyzną nizinę, z której wyrasta kilkanaście dużych wulkanów. A wszystko to przez zjawisko tektoniczne zwane subdukcją. Na Pacyfiku, około stu km od lądu, znajduje się granica dwóch płyt litosfery. Płyta kokosowa napiera na karaibską, zagłębiając się pod nią i tworząc wzdłuż amerykańskiego wybrzeża łańcuch magmowy. Na długości półtora tysiąca kilometrów pomiędzy Gwatemalą a północną Panamą znajduje się kilkaset formacji wulkanicznych.

W Rivas przesiadłem się do autobusu do Granady. W Nikaragui podróżuje się starymi amerykańskimi autobusami szkolnymi. Przejazdy są niezwykle tanie, a w środku panuje specyficzny folklor. Tak jak we wszystkich krajach Ameryki Łacińskiej, także i tutaj do autobusu co chwilę dosiadają się sprzedawcy różnych smakołyków, którzy przechodzą całą długość pojazdu, oferując siedzącym swoje produkty. Trudno mi było w to uwierzyć, ale tutaj jest ich nawet więcej niż w innych odwiedzonych przeze mnie krajach, do tego oferowany przez nich asortyment jest szerszy. Wiele osób siedzących przede mną kupiło sobie… obiad! Zestaw składający się z pieczonego kurczaka, frytek i surówki sprzedawany jest na ciasno owiniętej folią aluminiową plastikowej tacce. Większość z kupujących natychmiast zabrało się do konsumpcji, przez co cały pojazd wypełnił się intensywnym zapachem mięsa. Co najdziwniejsze, w ogóle mi to nie przeszkadzało. Siedzenia są odrapane, dookoła spoceni ludzie, na podłodze mnóstwo śmieci, za oknem jak w stajni Augiasza – ale wszystko to tak do siebie pasuje, że przyjmuję to jako naturalne i czuję się tu świetnie. Najważniejsze, że ludzie się uśmiechają i jest wesoło. Autobus nie ma szyb w oknach, gdy tylko się rozpędzi – zaczyna przyjemnie chłodzić wiaterek. Niestety gdy pojazd staje, ukrop panujący na zewnątrz powraca do środka niemal momentalnie. W drodze kupiłem sobie wodę mineralną, paczkę chrupiących rosquillas (wygląda to mniej więcej jak połamany obwarzanek) i paczkę baterii AAA.

Granada została założona w 1524 roku, ale dzisiejszy wygląd zawdzięcza w głównej mierze stopniowemu odbudowywaniu po wojnie domowej lat 50. XIX wieku. Szczęśliwie odbudowy przywróciły architekturze miasta blask. Większość budynków została odtworzona w dawnym kształcie i dziś Granada jest wspaniałym przykładem hiszpańskiej architektury kolonialnej. Z autobusu wysiadłem na gwarnej Calle Atravesada. O ile ta część miasta, z dworcem autobusowym i targowiskiem, jest zupełnie zatłoczona, stanowiący serce miasta Parque Central jest cichy i spokojny. Plac i otaczające go uliczki są bowiem zdominowane przez turystykę – życie mieszkańców toczy się gdzie indziej. W cieniu rosnących przed katedrą drzew mangowych sprzedawane są pamiątki. Przysiadłem przy budce z jedzeniem i napojami, by odsapnąć i zamówić sok z pitaji i lokalny specjał zwany vigorón. Gotowany maniok przykryty jest chicharrónami (kawałki usmażonej na chrupko wieprzowej skóry) i sałatką z kapusty, co stanowi wyjątkowo smaczną kompozycję.

Przez cały dzień spacerowałem po mieście. Obszedłem całe centrum, podziwiając ciekawą architekturę i obserwując spokojne życie ulic. Znajduje się tu kilka pięknych barokowych kościołów, m.in. Iglesia de La Merced. Z dzwonnicy podziwiać można panoramę miasta, jezioro Nikaragua, nad którym jest położone, i górujący nad nimi wspaniały Volcán Mombacho. Pod kościołem stał sprzedawca quesillos. Ten nikaraguański specjał smakuje bardzo charakterystycznie, choć stanowi dość proste danie: w kukurydzianą tortillę zawinięty jest tylko roztopiony ser i cebula. Quesillo stanowi idealną przekąskę, a do tego jest przepyszne.

Wieczór spędziłem na najbardziej turystycznej z ulic miasta, Calle La Calzada. Znajduje się tu mnóstwo agencji turystycznych, restauracji, pubów. Wypiłem duże piwo w irlandzkiej knajpie oczekując Jorge Luisa, człowieka, którego poznałem przez couchsurfing. O umówionej godzinie siedziałem już w jego klimatyzowanym samochodzie i byliśmy w drodze do miasta Masaya. Klimatyzacja oderwała mnie na chwilę z „lepkości” tropikalnej atmosfery. W drodze okazało się, że Jorge Luis nie mieszka w Masai, ani nawet w żadnej ze znajdujących się w pobliżu maleńkich wiosek. Gdy minęliśmy osadę La Cocepción, wjechaliśmy na drogę bez asfaltu, która przywitała nas naprawdę porządnymi wybojami.

- Sporo ostatnio padało i deszcz wyżłobił głębokie koleiny! Z reguły nie jest aż tak źle – zarzekał się Jorge.

Wjechaliśmy w głąb lasu. W pewnym momencie Jorge zahamował i poczekał, aż otworzy się przed nami automatyczna brama! Dalej droga prowadziła dość stromo pod górę. Muszę przyznać, że mój gospodarz jest właścicielem dość sporego terenu, bo jechaliśmy jeszcze kilka minut zanim dotarliśmy pod dom. Po wyjściu z klimatyzowanego wnętrza auta znów poczułem duszną atmosferę tropików, a uszy wypełniły się feerią odgłosów lasu. Dom jest dość sporej wielkości, a ja dostałem nie tylko własny pokój z łazienką, ale właściwie całe pięterko, z przestronnym tarasem. Couchsurfing to doprawdy wspaniały wynalazek!